Od pierwszej do ostatniej minuty spotkanie było bardzo wyrównanym pojedynkiem, w którym żadna z drużyn nie potrafiła osiągnąć przewagi. Mecz był toczony w iście wakacyjnym tempie, co nie zaowocowało zbyt wieloma sytuacjami pod obydwoma bramkami.
Goście objęli prowadzenie w 24 minucie po tym, jak Pilarski faulował w polu karnym kapitana gości Malinowskiego. Za to przewinienie arbiter podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem okazał się sam poszkodowany, który płaskim strzałem tuż przy słupku pokonał Jesionkowskiego.
Po straconej bramce lubinianie starali się odważniej zaatakować, jednak niewiele z tego wynikało. Gracze Zagłębia grali bez pomysłu na sforsowanie szczelnej defensywy gości. Widząc nieporadność kolegów, solowymi rajdami losy meczu próbowali odwrócić Pytlarz oraz Żebrowski, jednak żadnemu z nich sztuka ta się nie udała.
Po zmianie stron lekką przewagę osiągnęli lubinianie, ale nie potrafili zagrozić bramce gości. Im bliżej końca meczu, tym mocniej "miedziowi" angażowali się w akcje ofensywne, zapominając niekiedy o obronie, co starali się wykorzystać grający z kontrataku piłkarze z Gorzowa. Po kilku takich próbach w poważnych tarapatach był najlepszy w drużynie Zagłębia - Jakub Jesionkowski. Na szczęście conajmniej czterokrotnie udało mu się uchronić nasz zespół od utraty gola, za każdym razm broniąc w sytuacjach "sam na sam" z napastnikami gości.
Od 85 minuty lubinianie grali w osłabieniu, po tym jak czerwoną kartką został ukarany Tobiasz, który w brutalny sposób faulował piłkarza gości.
W 93 minucie piłkarze GKP przeprowadzili akcję, po której został ustalony wynik meczu. Po kolejnej szybkiej kontrze w polu karnym Zagłębia znaleźli się Weres z Czarneckim, wymienili między sobą podanie i ten drugi, z niewielkiej odległości, skierował piłkę do siatki. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.